W czasie wizyty w stolicy Serbii Belgradzie premier Francji Manuel Valls potwierdził, że „warunki dostarczenia Rosji okrętu Mistral nie zostały spełnione”. O dostawę zapytali go dziennikarze na konferencji prasowej.

 

Sprawa losu kontraktu na dostawę Rosji okrętów typu Mistral wywołuje spore zainteresowanie mediów od września, gdy prezydent Francji Francois Hollande zapowiedział, że ostateczna decyzja zapadnie pod koniec października br. i będzie zależeć od rozwoju sytuacji na Ukrainie. Za najważniejsze warunki uznał zawieszenie broni i polityczne rozstrzygnięcie konfliktu.
Premier Valls powiedział dziennikarzom: "Znacie stanowisko francuskie. Obecnie warunki dostawy do Rosji nie są spełnione". Jest to o tyle zaskakujące, że kilka dni wcześniej wicepremier Rosji Dmitrij Rogozin poinformował, że Moskwa otrzymała od francuskiej stoczni DCNS zaproszenie na 14 listopada do odbioru pierwszego okrętu desantowego typu Mistral. Francja natychmiast zdementowała doniesienia z Moskwy oraz zdymisjonowano odpowiedzialnego za dostawę Mistrali do Rosji Yves'a Destefanisa, który przesłał zaproszenie.
Anonimowy przedstawiciel rosyjskiego resortu współpracy techniczno-wojskowej z obcymi państwami (WTS) skomentował w wypowiedzi dla agencji TASS, że z warunków kontraktu na dostawę Mistrali wynika, iż Francja może bez żadnych negatywnych implikacji finansowych odłożyć przekazanie Rosji pierwszego helikopterowca Mistral jeszcze o trzy miesiące. Agencja Interfax-Ukraina przypomina, że sankcje wobec Rosji przewidują możliwość realizacji kontraktów zawartych z nią w dziedzinie wojskowo-technicznej przed wprowadzeniem restrykcji.
Ukraińska agencja zaznacza, że wiele państw NATO, tym przede wszystkim USA, Wielka Brytania, Niemcy i Polska, usiłowały namówić Francję na wstrzymanie dostawy Mistrali do Rosji.

Komentarz
Obserwatorzy wydarzeń związanych z konfliktem rosyjsko-ukraińskim od dłuższego czasu przyglądają się losom kontraktu na dostawę z Francji sprzętu wojskowego najwyższej klasy dla armii Federacji Rosyjskiej. Chodzi nie tylko o kwestie ekonomiczne czy militarne, ale przede wszystkim o zachowanie jednego z ważniejszych krajów Unii Europejskiej wobec wydarzeń u naszych wschodnich sąsiadów oraz granice lojalności wobec wspólnej polityki i własnego interesu narodowego. Nie otrzymaliśmy jednoznacznej odpowiedzi – raczej sygnał „gry na zwłokę”. Najbliższe miesiące powinny zweryfikować francuski przykład europejskiej „jedności myślenia” w najważniejszych sprawach międzynarodowych.